Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
11 postów 65 komentarzy

Fatamorgan

Fatamorgan - zszywam me słowa - bez znieczulenia

Czwarty wymiar Smoleńska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sobota, to szczególny dzień tygodnia dla pewnej tradycji. Rozłączeni, oddzieleni oceanem, rozmawiamy z sobą w ten dzień zazwyczaj przez telefon. Wypełniając pewien stały element, wieloletniego rodzinnego rytuału.

   Zawsze tak było, niezmiennie - już od wielu lat. Od czasu, kiedy wrócił na stałe do Polski. Jedyne co się zmieniło, to że Jego - już wśród rozmówców po tamtej stronie nie ma. Od ponad 6 lat - nie uczestniczy już w tym naszym rytuale.

Nawyk przetrwał, zmieniony okolicznościami i trwa niezmiennie. Będąc elementem pamięci. Jego pamięci, co trwa i będzie na zawsze świadomie trwała w nas. Zakończywszy wczoraj późnym wieczorem kolejną sobotnią rozmowę telefoniczną z Polską, uświadomiłem sobie po raz kolejny,że ujawnienie i odkrycie Smoleńska, wbrew pozorom, nie posunęło się wymiernie do przodu. Tematem rozmowy jak zwykle - był Smoleńsk.

Tak bardzo się starałem, aby wyjść choćby na moment z tego zaklętego od lat kręgu tematycznego. Iście diabelskiego kręgu, stworzonego nieludzkim mordem, dokonanym po raz kolejny z udziałem Rosjan - na tej przeklętej - nieludzkiej dla Polaków ziemi. Który to już raz, nie sposób było zmienić tematu. Kiedy i czy - nadejdzie dla nas czas, kiedy będziemy mogli z sobą porozmawiać przez chwile tak "normalnie". Tak pogawędzić sobie o czymś innym. Czymś mniej istotnym, niechby i błahym, byłoby wspaniale. Czy dane nam będzie, aby znów móc żartować i śmiać się? Tak beztrosko, tak jak bywało dawniej. Choćby i krótko, choć przez chwilę o koszmarze Smoleńska zapomnieć.

Płonne pragnienie, prostego marzenia, w zderzeniu z trwającym bólem - znowu się nam nie udało odejść od tematu Smoleńska. Nie potrafimy już o niczym innym rozmawiać. Ona nie chce - może chcąc - po prostu nie może. Wybiera niezmiennie, zatapiać siebie i mnie w otchłaniach wspomnień. Tych wypowiedzianych już setki razy słów, sentencji, tworzących ciąg opowiadań o Nim. Tak trudno jest Jej czasem zaczerpnąć tchu i utrzymać normalne tempo oddechu, kiedy opowiadając o Nim - zagłębia się i zatapia w otchłaniach oceanu wspomnień i bólu. Prawo wdowy, powiedziała kiedyś moja żona. Powiedziała tak 6 lat temu. Od tego momentu minęły lata, a wdowa pozostaje w swym bólu niezmienną. Prawo wdowy, prawo do bólu, jakże różne posiada zakresy czasu.

Ponad 6 lat minęło, a Ona znowu - tak bardzo i długo płakała. Potem był czas na nowości - odczytała powoli pismo o planowanych ekshumacjach jakie dostała. Momentami chaotycznie czytała, pomijając z jakiegoś tylko Jej znanego powodu, kolejność poszczególnych zdań. Dusząc się i łkając to pismo odczytała. Mam już tego wszystkiego po prostu dość nagle powiedziała.

Nie tylko o tym wczoraj mówiła. Chciała i wyżaliła się z wszystkiego raz jeszcze. Ponownie opowiadając wszystkie bolesne szczegóły. Szczególnie o tym, jak potraktowano ich w Rosji wtedy kiedy było Jej najtrudniej. Jak traktowano rodziny ofiar potem, już po powrocie do kraju. Nie oszczędziła sobie szczegółów, dotyczących tego wszystkiego - co jest teraz.

Koszmar, powolnych szczegółowych rozważań wszystkiego - od samego początku, do chwili obecnej. Wie, że nie będę przerywał. Posiada świadomość, że jak zawsze - pozwolę wyżalić się Jej do końca. Który to już raz, słyszałem od niej te słowa. Który to już raz, opowiadała o tym - jak widzieli się po raz ostatni. Szukając ukojenia bólu, znowu poprosiła cicho, abym opowiedział moją z Nim ostatnią rozmowę. Wsłuchując się w moją relacje, przerywała jednak, prosząc, abym powtórzył niektóre Jego słowa. Bo każde jest tak ważne, powiedziała.

Potem, jak w zamkniętej pętli czasu, powrót do tego - jak bardzo się kochali, jak im było dobrze o tym - jaką tworzyli rodzinę. Tak, tak, pamiętam, tak było - potwierdzałem jak zawsze każde jej słowo. Wiedząc, że chce usłyszeć po raz kolejny, że byli stworzeni dla siebie.

Zaskoczyła mnie zupełnie w pewnym momencie, mówiąc nagle o tym, jak ciężka staje się atmosfera w jej domu. Nigdy wcześniej o tym nie mówiła. Powiedziała, że dzieci za szybko dorastają. Wiesz, internet robi swoje, powiedziała zmienionym głosem, w którym brzmiała rozpacz i przerażenie. Dzieciom coraz bardziej brakuje Ojca, a ja nie mogę im pomóc - powiedziała.

Zaraz potem, wpadła prawie w histerie. Byłem zupełnie bezradnym. Co powinienem mówić, jak się zachować, jakich używać jeszcze argumentów. Ten koszmar trwa już tak długo. To musi się kiedyś przecież skończyć. Niespodziewanie poprosiła - abym im pomógł. Jak jednak mógłbym, nie powiedziała.

Potem mówiła takie rzeczy, że serce od jej słów się tylko łamało. Opowiedziała mi o tym, jak stali dzień wcześniej - modląc się przy grobie, który być może, nawet nie jest grobem jej męża - ich ojca. Kiedy doszła do momentu, kiedy Jej syn zapytał w pewnej chwili głośno, czy warto - aby się tu modlili, wiedziałem instynktownie, że szczyt bólu został właśnie osiągnięty. Poprosiłem, abyśmy zakończyli rozmowę, tłumacząc się tym, że zrobiło się już późno. Nie oponowała zupełnie. Kilka pospiesznie wypowiedzianych słów pożegnania i zakończenie kolejnej naszej rozmowy.

Nie ostatniej naszej rozmowy o Smoleńsku. To jedno - jedynie jest pewnym.

KOMENTARZE

  • Ciekawe?
    Ciekawi mnie ,co za bezduszna qrwa postawiła jedynkę? Poziom zbydlęcenia w"tym kraju"osiągnął nieboskłonu.
    Pozdrawiam i przepraszam za emocje.
  • @Cheval Noir 13:31:34
    Pisząc na portalu umożliwiającym ocenianie automatycznie wystawiamy się na ocenianie, czyli narażamy się na jedynki. ERgo: Trzeba tę minimalną gruboskórność mieć. Dla mnie wyrażenie "1" (jakkolwiek absolutnie niezrozumiałe tutaj - notka subiektywna, ale na poziomie) jest jednak dopuszczalną formą wyrażenia oceny, bardziej cywilizowaną, niż chevala rzucanie qrwami.
  • @Cheval Noir 13:31:34
    Każdy ma prawo do swojej oceny.
    Konflikt w postrzeganiu Smoleńska - zatem i tego zdarzenia "ocenach" - wynika zapewne z różnych systemów wartości....
    Nie pozostaje nic innego, jak pogodzić się z tym.

    Dziękuję za komentarz, pozdrawiam.
  • @Fatamorgan 16:20:14
    5 dla przywrócenia proporcji.
  • @maharaja 14:08:47
    "(...)ERgo: Trzeba tę minimalną gruboskórność mieć.(...)"

    Zdecydownie tak.
    Przywdziewając pancerz gruboskórny - łatwiej jest chronić
    się przed zranieniem.
    Dobry posób, aby wiele przetrwać.

    Dziękuję i pozdrawiam
  • @dlaczego ja 16:23:57
    Dziękuję!
    Średnia ocena to 4.4 (7 głosów)
    Notka zatem bardzo wysoką ocenę dostała.

    Pozdrawiam
  • Nie jestem pewna.
    Przypuszczam jednak, że ocena 1* miała związek z tym oto stwierdzeniem:
    "Tak bardzo się starałem, aby wyjść choćby na moment z tego zaklętego od lat kręgu tematycznego. Iście diabelskiego kręgu, stworzonego nieludzkim mordem, dokonanym po raz kolejny z udziałem Rosjan - na tej przeklętej - nieludzkiej dla Polaków ziemi."
  • @AgnieszkaS 21:23:39
    Pani przypuszczenia są słuszne lub nie.
    Tego jednak, raczej - się nie dowiemy.
    Tak przypuszczam. Powód jest bardzo prosty.
    Trudno w tym moim stwierdzeniu:

    "(...)diabelskiego kręgu, stworzonego nieludzkim mordem, dokonanym po raz kolejny z udziałem Rosjan - na tej przeklętej - nieludzkiej dla Polaków ziemi.(...)"

    - znaleźć jakąś logiczną niespójność.

    Czyż nie jest to prawda?
  • @Fatamorgan 22:45:00
    "Trudno w tym moim stwierdzeniu(...)znaleźć jakąś logiczną niespójność."

    Tak. Z punktu widzenia logiki polskiego języka syntaktyka jest bez zarzutu.
  • @autor
    Dla pewnej części ludzi mojego pokolenia (40-50 lat obecnie, niewykluczone że i młodsi, i starsi także) 10.04 to cezura, szok.
    Wyciągnięcie z matrixa - lepszego porównania nie mam. Scena z Andersonem wpadającym do zimnej wody, w której spływają z niego resztki kisielu, jest najlepszą, jaką nakręciła kinematografia ostatniego ćwierćwiecza.

    To właśnie dola, która spotkała myślącego polskiego inteligenta po 10.04.

    W JAKIM ŚWIECIE JA, K...., ŻYJĘ???

    Bolesne uświadomienie sobie, że żyjemy w matrixie, świecie nieprawdziwym, świecie luster, odbić, złudzeń, przekłamania, nie wiedząc, co się dzieje tak naprawdę dzieje.

    Coś takiego nie miało prawa się zdarzyć.

    Dla Europy Zachodniej czymś takim był, niewykluczone, 17.7.2014. Ale i tak szok mniejszy, bo to nikt z VIP-ów.

    My, naród, których elity tak dotknięte były hekatombą II w. św. (wrzesień 39 i emigracja, potem Palmiry, Katyń, potem niezgoda na ciągłość państwową - wyrzucenie Mikołajczyka, proces moskiewski itd.) nagle doznały po 70 latach bolesnego dejavu.

    Nikt normalny nie przechodzi nad czymś takim do porządku dziennego.
    Normalny człowiek (przy założeniu, że owszem, katastrofy się zdarzają) chce odpowiedzi: kto zawinił? Chce faktów....

    Tak naprawdę nie miał prawa zdarzyć się także Mirosławiec, ale ponieważ to było na naszym terytorium i tylko my, Polacy, byliśmy za to odpowiedzialni, a nie zginął nikt spektakularny (żadna z osobistości znanych zwykłemu Nowakowi), a jedynie jakaś anonimowa "wierchuszka wojska polskiego", naród jakoś to łyknął. Ot, wspólna popijawa, wspólne śpiewy, rozwożenie znajomków - wspólna katastrofa.

    Naród zdziwił się, ale łyknął. Zdarza się. Lot wojskowy, dość liczny, ale jednak do zaakceptowania.

    96 ofiar to coś, co nie miało prawa się zdarzyć.
    GDZIE BYŁA SB??????

    Wiadomo - 99% społeczeństwa jakoś to sobie racjonalizuje (pod przykrywką skrywanej polewki z PIS-oszołomów) - tak czyni zwykle świecka lewica - lub pod znakiem cierpiętniczego krzyża (taki już tragiczny los polskiego uciemiężonego narodu w Europie) - klasyczna reakcja tradycyjnego katolika.

    Ale ten 1% elit zapamięta. Uświadomi sobie. Zrozumie.
    A jeśli nie zrozumie, to postawi sobie pytanie.
    A trafne pytanie zalążkiem dotarcia do prawdy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031